Przywództwo managerskie

Przywództwo managerskie oznacza nieco więcej niż zarządzanie. Według mnie, zarządzanie można definiować jako ubarwioną talentem, ale jednak wyuczoną technikę osiągania celów w zespole i w jakiejś organizacji. Bez zespołu i organizacji nie ma zarządzania. Oczywiście, zarzadzanie to kunszt i cała metodologia, która zawiera rozpisywanie celów na osoby, wyznaczanie ról, ustalanie sposobu działania, dekomponowanie zadań, kroki i etapy pośrednie, organizowanie pracy i całego środowiska, kontrolowanie i nagradzanie. Mnóstwo rzeczy.

Przywództwo określiłbym jako wielki w swojej ogólności i nadzwyczajny w swojej przyjazności dla ludzi talent jakiejś osoby – przywódcy – do inspirowania. Do kierowania ludzkiego myślenia w nowe obszary i w nowy sposób myślenia. Wydaje mi się, że bez przywódcy niektóre obszary penetracji myślowej nie zostałyby odkryte.

Przywództwo managerskie

Przywództwo managerskie powinno łączyć w sobie te dwa obszary, to jest dalekosiężne wyznaczanie celów i realizm organizacyjny. Nie możliwe jest wyznaczania celów zbyt szczegółowych, ponieważ nie zostawimy miejsca na kreatywność ludzi, których przywódca powinien inspirować. Nie powinno się też odrywać od realizmu organizacji, ponieważ nie utworzymy punktu startowego dla wyobraźni. Pamiętajmy, że w dalekosiężne idee nikt nie wierzy na początku, lub większość obawia się, że są fantazyjne.

Przywództwo managerskie
Przywództwo managerskie

Przywództwo managerskie wyciąga z ludzi pracujących w zespole na światło dzienne wszystko co najlepsze a przede wszystkim ich talenty, zaangażowanie, kreatywność a nawet poświęcenie. Umiejscawia obowiązkowość i uczciwość jako wartość w życiu nie tylko z bliskimi, ale w społeczności pracowniczej. Pozwala całemu zespołowi czuć się, że sobą dobrze i wzajemnie się mobilizować, ale także bronić i wzmacniać.

W niektórych organizacjach, np. zespołach naukowych, można obserwować szacunek do osób, ich talentu, wiedzy, osiągnięć, spostrzegawczości czy organizacji ich życia, wyborów i zaangażowania w sprawy, które wybrali. Można zaobserwować, jak inni postawiają im duże pole do działania.

Zarządzanie nauczycielskie

W organizacjach komercyjnych często można zaobserwować naddatek tego, co spływa z góry nad tym co można skleić z tego, co wykuwa się na dole. Nazywam to zarządzaniem nauczycielskim. Nauczyciel – mój stereotyp – nie dociera do talentów, bo ich nie ma w zasięgu swojego wzroku, ale przekazuje rzeczy do zrozumienia, zapamiętania, nauczenia się. Musi osiągać określone cele, więc musi to robić efektywnie i w określonym tempie. Musi iść na przód. Nie ma też na kogo liczyć – może liczyć tylko na siebie.

Podobnie managerowie w wielu korporacjach. Nie widzą sensu do delegowania zadań, ale do rozdzielania zadań przekształconych do formy wykonawczej. Nie ma miejsca na kreatywność, indywidualizm, bo to zabija tempo i nie mieści się w tabelkach. Przywództwo managerskie

Indywidualizm

Indywidualizm w zespole to tylko kłopoty dla managera. Indywidualista w zespole to stracony czas na zebraniach, niepotrzebne filozofowanie i podnoszenie rzeczy pięciorzędnych do rangi najwyższej. Indywidualizm to także nieodpowiedzialność za zespół, to ciągłe przemyślenia, niezadowolenie, rozlazłość i nieakceptowalny sposób działania. O ile jeszcze indywidualista w jakiś magiczny dla siebie sposób wskoczy na wysokie obroty i osiąga zakładane wyniki to można go jako tako tolerować, ale jeśli ma wyniki “w kratkę”, to manager musi się z tego tłumaczyć przełożonym. Nie akceptujemy indywidualizmu. Przywództwo managerskie

Indywidualizm

Indywidualizm jest nieproceduralny, niezarządzany i w konsekwencji szkodliwy. Jeśli nawet indywidualista jest nośnikiem zmieniającego się otoczenia, nowego pokolenia, które myśli i działa inaczej, to nie ma na to teraz miejsca. Managerowie odkładają to. Nie teraz. Będzie jeszcze na to czas. Teraz róbmy to, co przyszło z góry i w taki sposób, jak przyszło. Oczywiście możemy oczekiwać kreatywności, ale w granicach.

Ucieczka do nowej rzeczywistości

Jeśli manager o nauczycielskim stylu zarządzania, nie widzi tego, że można coś zrobić inaczej, skuteczniej, po nowemu, to gubi ludzi, z którymi mógłby budować organizację przyszłości. Ale jego to zupełnie nie interesuje. Z czasem nie dostrzega też tego, że jego dystans wiekowy, pojęciowy, mentalny oddala go od załogi. Jeśli jego załoga chodzi na wesela i na zebrania w przedszkolach i szkole, zmaga się z kredytami a on myśli o innym świecie to ich rzeczywistości rozmija się całkowicie. Jeśli ten manager, o nauczycielskim stylu zarządzania, ciągle usiłuje wdrażać postępowe idee wg swojego rozumu, a nie daje swojej załodze wdrożyć siebie w ich sposób postrzeganie świata to wypada z gry. Jedyne sposób, aby dał się uratować, to uwierzyć, że ktoś inny może też zrobić coś dobrze i strać się mu i całemu zespołowi pomagać. Włączyć w to swoją wiedzę i umiejętności, ale oderwać się od doświadczenia. Ten styl zarządzania nazywam partnerskim.

Przywództwo managerskie – „Zastęp, baczność!” Władza i przywództwo w komiksach serii „Tytus, Romek i A’Tomek” Henryka Jerzego Chmielewskiego – do poczytania

Wpływ Chat GPT na organizacje w roku 2024

Similar Posts